Requiem dla głuszca?

Sytuacja tego największego z kuraków w Polsce wydaje się bardzo trudna. Osobniki z dzikich populacji wymierają, a głuszce z hodowli słabo przystosowują się do życia w środowisku, w którym nie są w stanie przeżyć ptaki dzikie. Z badań wynika, że dla sukcesu reintrodukcji głuszca kluczową kwestią będzie m.in. właściwe odtworzenie jego naturalnego środowiska.

Jak ratować i uratować głuszca, niekwestionowany symbol ptaków zasiedlających niegdyś także polskie lasy? To pytanie stawiają sobie w ostatnich latach nie tylko polscy myśliwi i badacze przyrody. W skali europejskiej niewiele jest przykładów, gdzie populacja głuszca rosłaby liczebnie, czy choćby miała się dobrze. W tej sytuacji to nie przypadek, że głuszec figuruje w Załącznikach I, II/2 i III/2 Dyrektywy Ptasiej Unii Europejskiej. Ptak ten znalazł się także w Polskiej Czerwonej Księdze Zwierząt oraz na czerwonych listach większości państw europejskich. To znak, że mieszkańcy naszego kontynentu są świadomi zagrożenia populacji głuszca.

Efekty działań ochronnych

W Polsce głuszec podlega ścisłej ochronie od 1995 roku. Miejsca stałego przebywania ptaków objęte są ochroną strefową: ścisłą, całoroczną – w promieniu do 200 m, oraz okresową, od początku lutego do końca maja – w promieniu do 500 m. Już w tym miejscu można stwierdzić, że z licznych badań wynika, że strefy ochronne, doskonałe dla dużych ptaków szponiastych, są zupełnie niedostosowane do potrzeb głuszca, a ponadto i tak nie wszędzie zostały wyznaczone, mimo 12 lat obowiązywania przepisów ochronnych. Od końca lat 90. podejmowane były prace nad opracowaniem zasad ochrony czynnej tego gatunku. W 2001 roku Ministerstwo Środowiska zatwierdziło „Krajowy program ochrony populacji głuszca” zawierający zbiór zasad i zaleceń ochronnych. W następnym roku podobny dokument, zawierający wytyczne dla gospodarki leśnej do stosowania w ostojach głuszca i cietrzewia, przyjęła Dyrekcja Generalna Lasów Państwowych. Niestety, żaden z tych dokumentów nie był obligatoryjny dla gospodarzy terenu i stosowanie zawartych w nim zaleceń miało i ma charakter uznaniowy, co w praktyce najczęściej sprowadza się do ich pomijania. Na sytuację głuszca wpływają nie tylko akty prawne dotyczące bezpośrednio jego ochrony, ale także wiele odrębnych przepisów nieuwzględniających zasad ochrony, a wpływających na kształtowanie jego środowiska, np. operaty urządzania lasu, plany łowieckie, plany zagospodarowania przestrzennego.

W ostatniej dekadzie we wszystkich krajowych ostojach głuszca przez co najmniej kilka lat realizowane były projekty ochrony czynnej, obejmujące w różnym zakresie działania polegające na próbach odtwarzania siedlisk i ograniczania drapieżnictwa oraz antropopresji. Najczęstsze prace obejmowały: redukcję ssaków drapieżnych, wymianę ogrodzeń z siatki na drewniane, usuwanie gatunków obcych drzew i krzewów, wprowadzanie podszytów świerkowych oraz budowę zastawek na rowach melioracyjnych.

Częstym problemem przy tworzeniu programów ochrony czynnej jest brak (lub niedostatek) podstaw naukowych. Z tego względu ochrona realizowana jest często metodą prób i błędów lub kopiowania rozwiązań zagranicznych, które nie zawsze muszą być przydatne w naszych lokalnych warunkach. Przykładem może być układanie kup z gałęzi na tokowiskach. W Szkocji, gdzie głuszce żyją na obszarach o niskim zadrzewieniu, a głównym drapieżnikiem piskląt jest wrona, stosy gałęzi mogą stanowić osłonę dla piskląt. W Polsce nie ma skrzydlatego drapieżnika, który efektywnie polowałby na pisklęta pod okapem drzewostanu, a stosy gałęzi stanowią doskonałe ukrycie dla kun. W efekcie tego typu „działania ochronne” mogą prowadzić do wzrostu śmiertelności ptaków.

 

Perspektywy przetrwania

Ważnym elementem programów ochronnych jest monitoring głuszca, chociaż wciąż odczuwa się brak jednolitej metodyki oceny liczebności dla wszystkich krajowych ostoi. Myśliwi wielokrotnie, także na łamach „Łowca Polskiego”, podnosili problem braku monitoringu tego gatunku wraz z usunięciem go z listy zwierząt łownych. Zwracano uwagę, że objęcie głuszca ochroną gatunkową w Polsce nie zatrzymało spadku jego liczebności. Być może dzieje się tak m.in. dlatego, że decydujący wpływ na sytuację głuszca ma sposób prowadzenia działań gospodarczych na obszarze jego bytowania, na który projekty ochronne mają często niewielki wpływ.

Dlatego warto przyjrzeć się jednej z metod ochrony ginących gatunków, jaką jest restytucja oparta na ptakach z hodowli lub przesiedleniach ptaków dzikich. Jeśli chodzi o głuszca, hodowla wolierowa tego gatunku jest od wielu lat z sukcesem prowadzona w Europie Zachodniej, a od ostatniej dekady także w Polsce, przede wszystkim w Nadleśnictwie Wisła. Nierozwiązanym problemem przy restytucjach pozostaje jednak efektywność wsiedleń hodowanych ptaków, wykazujących wysoką śmiertelność, zmiany w budowie pewnych narządów wewnętrznych i problemy z przystosowaniem do zdobywania pokarmu w naturalnym środowisku. W Niemczach w ciągu ostatnich 30 lat w kilkunastu projektach ochronnych wypuszczono ponad 5000 głuszców, ale nie udało się uzyskać żadnej samodzielnie funkcjonującej populacji. Jak dotychczas jedyną udaną restytucją była translokacja 64 ptaków ze Skandynawii do Szkocji w latach 1838–1839.

W Polsce w ostatniej dekadzie kilkukrotnie wypuszczano w Puszczy Solskiej i Borach Dolnośląskich po kilka kogutów z hodowli prowadzonej w Nadleśnictwie Leżajsk. Brakuje danych na temat przeżywalności tych ptaków i ich sukcesu rozrodczego. W latach 2005–2006 z bardzo dobrze prowadzonej hodowli w Wiśle wsiedlono partiami łącznie 106 osobników w rejonie Baraniej Góry. Z informacji opiekuna hodowli, Zenona Rzońcy, wynika, że głuszce utworzyły kilka tokowisk i przystąpiły do rozrodu. Zebrano też dane o przemieszczaniu się 10 monitorowanych satelitarnie ptaków, niewiele jednak wiadomo na temat przeżywalności wszystkich osobników i ich aktualnej liczebności.

Wymagania siedliskowe

Głuszec preferuje stare bory iglaste (powyżej 100 lat) o umiarkowanym zwarciu koron i naturalnej, urozmaiconej strukturze. Optymalne pokrycie warstwy krzewów zawiera się w przedziale 20–40 proc. Niekorzystne są zarówno drzewostany zupełnie pozbawione podszytu, niedające osłony przed opadami i drapieżnikami, jak i drzewostany zbyt gęste, utrudniające penetrację terenu i ucieczkę.

Nieodzownym warunkiem jest występowanie niewielkich nasłonecznionych powierzchni otwartych oraz dobrze rozwiniętych płatów borówki czernicy, stanowiącej podstawę pożywienia głuszca w sezonie wegetacyjnym. Osobniki dorosłe żywią się pędami, owocami i liśćmi, pisklęta po wykluciu owadami żerującymi na jagodach. Głuszce korzystają również z innych gatunków z rodziny wrzosowatych, łącznie z bagnem i żurawiną. Zimą niemal wyłącznym pokarmem ptaków są igły sosny na nizinach, a jodły i świerka w górach, stąd też obecność drzew tych gatunków warunkuje możliwość bytowania głuszca.

Ważnymi elementami środowiska są także wykroty i drzewa o grubych, poziomych gałęziach, na których ptaki mogą zarówno odpoczywać, jak i żerować. Głuszce preferują siedliska ubogie: bory bagienne, wilgotne i świeże. Jesienią ptaki potrzebują żwiru na gastrolity, a w całym sezonie wegetacyjnym – piasku na kąpiele pyłowe. Głuszec jest gatunkiem ściśle osiadłym, jednak w cyklu rocznym użytkuje nieco odmienne fragmenty areału. Wybiórczość sezonowa jest silnie zaznaczona na obszarach górskich, a na nizinnych prawie nie występuje. Ze względu na ścisłą osiadłość oraz poligyniczny system rozrodczy głuszec ma skomplikowaną strukturę populacji i duże wymagania przestrzenne. Dlatego też często traktowany jest jako gatunek osłonowy –tzw. umbrella species. Oznacza to, że ochrona głuszca zapewnia jednocześnie ochronę licznym gatunkom współwystępującym, o mniejszych terytoriach.

Oceniane za pomocą telemetrii roczne areały osobnicze w Alpach Bawarskich wynosiły od 132 do 1207 ha, średnio 550 ha. Areały młodszych samców są większe niż starych, wielkość terytorium wzrasta także wraz ze spadkiem jakości środowiska – najmniejsze są w siedliskach optymalnych. Liczba kogutów na tokowisku waha się od 1 do 15, średnio 5–7. W Polsce obecnie najliczniejsze są tokowiska z 1–3 kogutami, a gromadzące powyżej 10 samców należą już do wyjątków.

Terytorialne koguty na początku zimy zajmują areały zimowe w promieniu 1 km od tokowiska. Dzięki badaniom telemetrycznym wiadomo, że opuszczenie takiego areału (np. na skutek prowadzenia prac leśnych) uniemożliwia już ptakom udział w tokach. Wymagania przestrzenne dla pojedynczego osobnika wynoszą 20–100 ha, dla grupy wokół tokowiska 200–1000 ha, a dla żywotnej, samodzielnie funkcjonującej populacji – 10 tys. ha.

Rozmiar zagrożenia

Z terenu Polski brak udokumentowanych danych na temat zarówno bezpośredniej śmiertelności, jak i powodów wycofywania się głuszca z pewnych obszarów leśnych. Badacze głuszca w całym zasięgu europejskim zwracają uwagę na przyczyny wymierania.

Do najważniejszych przyczyn, ważnych szczególnie w warunkach polskich, należą zmiany siedliskowe, fragmentacja odpowiednich biotopów, intensyfikacja gospodarki leśnej. Najdrastyczniejsze zmiany wprowadzają zręby zupełne na tokowiskach, czyniąc środowisko nieprzydatnym dla głuszca na kilkadziesiąt lat. Powierzchnia starych drzewostanów jest zbyt mała, ponadto często otoczone są one kompleksami młodników i drągowin. Słuszne skądinąd postulaty wprowadzania podszytów w celu wzrostu odporności drzewostanów sosnowych przyczyniają się do zbyt silnego ich zwarcia, utrudniając zarówno rozwój borówek, jak i możliwość przemieszczania się głuszców. Również pozytywny z punktu widzenia hodowli lasu rozwój drugiego piętra drzewostanów prowadzi do zbyt silnego zwarcia koron oraz wnętrza lasu. Średni wiek polskich drzewostanów, wynoszący ok. 60 lat, jest zbyt niski z punktu widzenia wymagań głuszca. W lasach brakuje drzew silnie ugałęzionych, mogących utrzymać żerujące, kilkukilogramowe ptaki. Ponadto zasady hodowli lasu obligują leśników do usuwania drzew takiego pokroju, jako szkodliwych „rozpieraczy”. W konsekwencji drzewa takie rozwijają się jednostronnie tylko wzdłuż dróg i linii oddziałowych, gdzie też najczęściej można spotkać żerujące zimą głuszce lub ich ślady. Negatywnie wpływa na ptaki częstość zabiegów (trzebieży) w drzewostanach oraz prowadzenie ich w ciągu całego roku, także w okresie wodzenia piskląt. Kolejnym czynnikiem związanym z gospodarką leśną jest masowe grodzenie upraw przed zwierzyną płotami z siatki, o którą rozbijają się lecące ptaki. W Wielkiej Brytanii wykazano, że kolizje z ogrodzeniami są najważniejszą przyczyną bezpośredniej śmiertelności głuszca.

Drapieżniki i… ludzie

Istotną przyczyną spadku liczebności jest wzrost presji ssaków drapieżnych, przede wszystkim lisa (na skutek wykładania szczepionek przeciwko wściekliźnie), ale także kuny i jenota. W opinii wielu myśliwych i leśników ważną przyczyną strat lęgów są kruki oraz dziki. Na ptaki dorosłe mogą ponadto polować: wilk, ryś oraz orzeł przedni, puchacz i jastrząb, przy czym tylko ten ostatni może mieć realny wpływ na wskaźnik śmiertelności.

Równie negatywne skutki wywołać może presja ze strony konkurentów pokarmowych – np. nadmierny wzrost lokalnej liczebności jelenia, konkurującego o pokarm z głuszcem przez zgryzanie jagodzisk, czy też antropopresja, czyli płoszenie ptaków przez ludzi. Negatywny wpływ ma nie tylko obecność leśników i robotników leśnych, ale także myśliwych, turystów i grzybiarzy, a w górach narciarzy. Wzrost intensywności przebywania ludzi w ostojach głuszców sprzyja bowiem płoszeniu ptaków i traceniu przez nie czasu i energii na ucieczkę i szukanie ukryć.

Szczególnie źle wpływa to na kondycję piskląt mających bardzo duże zapotrzebowanie energetyczne. Spłoszone ptaki stają się łatwym łupem drapieżników i częściej uderzają w niewidoczne dla nich ogrodzenia, a nawet samochody.

Obrazu zagrożenia dopełniają izolacja przestrzenna i genetyczna małych populacji, narażonych na chów wsobny i ograniczenie puli genowej oraz utratę zmienności genetycznej, a także zmiany klimatyczne polegające na ociepleniu i wzroście żyzności siedlisk eliminujących ze środowiska elementy borealne (borówki, sosna, świerk), a sprzyjających wkraczaniu drzew liściastych, oraz gwałtowne anomalie klimatyczne, ochłodzenia wiosenne i intensywne oraz długotrwałe opady przyczyniające się do niskiej przeżywalności piskląt.

Historycznie – zwłaszcza tam, gdzie zagrożenia te nie zostały w porę dostrzeżone – do spadku liczebności przyczyniły się także polowania na tokach zarówno przez eliminację kogutów, jak i zaburzenia procesów rozrodu. Szanse głuszca są osłabione wszędzie tam, gdzie gospodarka łowiecka koncentruje się na utrzymywaniu wysokiego pogłowia jeleni oraz zagospodarowaniu łowisk pod kątem zwierzyny grubej – przez lokalizację w ostojach głuszca paśników, lizawek, poletek i innych obiektów sprzyjających koncentracji zwierzyny płowej, dzika oraz ssaków drapieżnych.

Co z tego wynika? Prace nad restytucją i reintrodukcją głuszca wymagać będą kompleksowych działań, gdzie po jednej stronie znaleźć się powinno rozwijanie skutecznej technologii hodowli i sposobu wsiedlania tych ptaków do środowiska naturalnego, z drugiej zaś niełatwa praca nad przywróceniem naturalnych warunków siedliskowych dla tego gatunku oraz – co równie istotne – edukacja społeczeństwa, przede wszystkim myśliwych, leśników, młodzieży oraz społeczności zamieszkujących tereny zalesione w dziedzinie poznania biologii i znaczenia głuszca dla bioróżnorodności oraz przywracania naszemu krajowi obszarów naturalnego, tradycyjnego polskiego krajobrazu.

Dorota Zawadzka i Jerzy Zawadzki
fot. Grzegorz Leśniewski

Głuszec w Polsce
W Polsce głuszec występuje w czterech izolowanych populacjach: (1) w Karpatach Zachodnich, (2) Borach Dolnośląskich, (3) Puszczy Solskiej z Lasami Janowskimi oraz (4) Puszczy Augustowskiej. Łączna liczebność wynosi tylko 350–450 ptaków. Najliczniejsza i największa terytorialnie, ale podzielona na izolowane pasma górskie, jest populacja zachodniokarpacka, obejmująca Tatry, Gorce, Beskid Żywiecki, Sądecki i Śląski. Łącznie jest to ok. 180–210 osobników, w tym ok. 60–70 w Tatrzańskim Parku Narodowym. Liczebność jest względnie stabilna, a w Gorcach w ostatniej dekadzie wyraźnie wzrosła na skutek zmian środowiskowych spowodowanych gradacją zasnui świerkowej.
Dramatyczna jest sytuacja głuszca w Borach Dolnośląskich, gdzie na przełomie wieków XX i XXI liczebność wynosiła ok. 50 osobników, a obecnie spadła do ok. 10 sztuk. Populacja lubelska, zasiedlająca Lasy Janowskie i Puszczę Solską, szacowana jest na ok. 100–150 osobników, podczas gdy 10 lat temu oceniano ją na 150–200 ptaków.
Ostatnie izolowane stanowisko głuszca obejmuje Puszczę Augustowską, gdzie żyje 50–70 osobników (30 kogutów) i jest czynnych 11 tokowisk. Populacja oceniana w 1997 roku na 54–75 kogutów zmniejszyła się w ciągu 8 lat o ponad 50 proc. Tempo wymierania głuszca w Puszczy Augustowskiej w tym okresie wynosiło 3,5–5 kogutów rocznie, ale w ostatnich dwóch latach prawdopodobnie uległo zahamowaniu. W minionej dekadzie głuszec wyginął w Karkonoszach oraz w Puszczy Knyszyńskiej. W latach 80. wygasły ostatnie tokowiska w polskiej części Puszczy Białowieskiej. W połowie lat 80. wyginęła populacja pomorska, która w końcu lat 60. oceniana była na 92 osobniki.
We wszystkich krajowych ostojach głuszca notowane są przypadki agresywnych, atakujących ludzi kogutów oraz niepłochliwych, podchodzących do ludzi kur. Takie zaburzenia zachowania, typowe dla wszystkich populacji środkowoeuropejskich, traktowane są jako symptom zaburzeń prawidłowego funkcjonowania rozrzedzonych populacji.

Regres od stu lat
Głuszec zasiedla lasy borealne oraz górskie strefy klimatu umiarkowanego. Naturalny zasięg gatunku obejmuje Europę Północną oraz obszary górskie Europy Środkowej, Azję Zachodnią i część Północnej. Ten niegdyś łowny gatunek, stanowiący cenne trofeum łowieckie, od przeszło 100 lat wykazuje regres niemal w całym europejskim zasięgu. Tempo spadku liczebności jest zróżnicowane regionalnie. Szybciej wymierają izolowane populacje środkowoeuropejskie, a mniejsza jest skala spadku liczebności w Skandynawii, gdzie obserwowane są regularne fluktuacje. Według IUCN (Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody) liczebność populacji europejskiej bez Rosji szacowana jest na ok. 700 tys. ptaków (w tym 650 tys. w Skandynawii), populacja rosyjska na ok. 1,4 mln, w Europie Środkowej i Zachodniej zaś zachowały się izolowane populacje górskie o liczebności od ok. 1000 do maksymalnie 25 tys. osobników (w Austrii).

Jak chronić kuraki?
W Nadleśnictwie Janów Lubelski w dniach 16–18 października 2007 roku odbyła się I Międzynarodowa Konferencja „Ochrona kuraków leśnych”. Wśród około 150 uczestników znaleźli się przedstawiciele z Polski, a także z Litwy, Białorusi, Ukrainy, Czech, Niemiec (naukowcy z Francji nie mogli przybyć na konferencję, lecz ich prace zostały przedstawione).
Podczas konferencji przedstawiono 30 referatów i 17 prezentacji. Liczba uczestników, liczba prezentowanych prac i przede wszystkim ożywiona dyskusja wskazują na trafność inicjatywy i potrzebę kontynuacji tego problemu w większym niż dotychczas zakresie. Materiały z konferencji zostaną opublikowane, a teraz zasygnalizujemy jedynie niektóre wyniki z prezentowanych prac.
U naszych wschodnich sąsiadów obserwowany jest regres liczebności głuszców i cietrzewi, szczególnie w zachodnich częściach Białorusi i Ukrainy. W Czechach, w Górach Izerskich można mówić o sukcesie z racji zahamowania spadku liczebności cietrzewi. Kompleksowy program działań ochronnych głuszców w Górach Szwarcwaldu, gdzie zaobserwowano regres tego gatunku, przedstawili autorzy z Niemiec.
Prace z Polski dotyczyły w większości głuszców, cietrzewi i jarząbków. Problematyka była bardzo zróżnicowana – tradycyjnie znaczna część prac dotyczyła monitoringu liczebności, wyeksponowana była rola czynników siedliskowych, drapieżnictwa. Na uznanie zasługują wyniki badań genetycznych głuszców, gdyż w nielicznych i izolowanych subpopulacjach różnorodność genetyczna wydaje się mieć kluczowe znaczenie. Prezentowano także wyniki niektórych programów ochrony, gdzie podejmowano wycinkowe działania. Niestety, efekty nie były budujące.
W Poleskim Parku Narodowym zrealizowano program restytucji cietrzewi, sprowadzając te ptaki z Białorusi i Ukrainy. Przy kompleksowych działaniach siedliskowych i biotycznych można mówić o sukcesie tego projektu, ponieważ liczebność cietrzewi utrzymuje się na stałym poziomie, obserwuje się gniazdowanie, wyprowadzanie młodych i niewielką ekspansję terytorialną. Z racji wyników restytucji jako interesujące i owocne należy ocenić wolierowe hodowle głuszców w nadleśnictwach Leżajsk i Wisła.

Zainicjowali myśliwi

Jeszcze niedawno kandydaci na myśliwych musieli wykazać się znajomością biologii głuszców, cietrzewi, znać przebieg tokowiska i specyfikę pieśni kogutów. Od nielicznych i starszych myśliwych można było usłyszeć przeżycia związane z polowaniem na nie, a najpewniej przeczytać i obejrzeć fotografie, rysunki w publikacjach. Postępujący spadek liczebności tych ptaków spowodował, że w 1995 roku głuszec i cietrzew ze statusu łownego uzyskały status pełnej ochrony oraz trafiły do Polskiej Czerwonej Księgi Zwierząt (kręgowce) – gdzie głuszec ma status skrajnie zagrożonego, a cietrzew silnie zagrożonego.
Dzisiejsi sympatycy i entuzjaści ochrony tych gatunków wywodzą się z różnych środowisk, ale szczególnie dużo jest myśliwych. Dopóki były gatunkami łownymi, monitoring liczebności w skali kraju prowadzony był właśnie przez myśliwych. Zebrane dane wykorzystywano w nielicznych badaniach naukowych podejmujących problemy funkcjonowania populacji i przyczyny jej regresu. W końcu lat dziewięćdziesiątych Dyrekcja Generalna Lasów Państwowych zleciła wykonanie raportów o sytuacji głuszców i cietrzewi w skali kraju i opracowanie programów ich ochrony, jednakże możliwości pełnego wdrożenia zaleceń z różnych względów były niemożliwe.
Jeszcze na początku lat dziewięćdziesiątych myśliwi z kół łowieckich z rejonu Leżajska („Dzik”, „Polana” i „Wydra”) zainicjowali wolierową hodowlę głuszców z przeznaczeniem do zasilania naturalnych populacji odchowanych ptaków. Ze względów gospodarczych w 1994 roku, a od roku 1995 również prawnych, hodowla została przejęta i prowadzona jest do dziś przez Nadleśnictwo Leżajsk.

    • ©Fundacja Ochrony Głuszca 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter