Ożywić błota

Według danych Stacji Badawczej PZŁ w Czempiniu w minionym sezonie łowieckim myśliwi strzelili tylko 96,5 tys. kaczek. To najsłabszy wynik w historii, który powinien stać się impulsem do działania.

Żadnego myśliwego nie trzeba przekonywać, że powodem regresu populacji głuszców i cietrzewi nie były polowania tylko zmiany, jakie zaszły w środowisku naturalnym. Niestety, taką samą sytuację możemy dzisiaj zaobserwować, analizując stany zajęcy, kuropatw i również dzikich kaczek.

Od wielu dziesięcioleci obserwujemy, jak nasze łowiska podlegają ciągłemu procesowi ekologicznej dewastacji. Masowe osuszanie terenów podmokłych, które rozpoczęto już w latach sześćdziesiątych i prowadzono jeszcze w latach osiemdziesiątych, zbiera swe żniwo do dziś. Wiemy już, że melioracje te nie miały żadnego sensownego uzasadnienia ekonomicznego, nie wspominając o ekologicznym. Kiedyś prawie w każdym obwodzie można było znaleźć bagniska, z których w sezonie podrywały się setki kaczek. Dziś tego rodzaju miejsca najczęściej tylko z nazwy przypominają bagno.

Niestety, wykopane wówczas tysiące kilometrów rowów melioracyjnych istnieją do dziś i cały czas mają zgubny wpływ na 80 procent powierzchni dolin rzecznych. Wszyscy wiemy, że od wielu lat nikt się tymi rowami nie interesuje. Osobiście nie widziałem sprawnego systemu, który jest konserwowany i nadzorowany. Oczywiście, gdzieniegdzie można jeszcze zobaczyć betonowe mnichy, ale metalowe zasuwy, którymi ktoś kiedyś miał regulować poziom wody, już dawno trafiły na złom. Niekiedy rowów już prawie nie widać, bo osuszone bagna nie są nikomu potrzebne, ale system melioracji cały czas zabiera życiodajną wodę i miejsca lęgowe dla kaczek.

Ile mamy kaczek
Od 1981 roku rejestr wielkości odstrzałów prowadzony jest przez Stację Badawczą PZŁ w Czempiniu. Niestety nie prowadzimy inwentaryzacji i nie zbieramy danych na temat wielkości populacji i sukcesu lęgowego poszczególnych gatunków. Nie dysponujemy również danymi na temat liczby oczek wodnych, które pozwalałyby ocenić, jak w poszczególnych latach zmieniały się warunki lęgowe kaczek. Szkoda, bo tego rodzaju zestawienie mogłoby wykazać, jakie skutki dla populacji ptaków lęgowych i migrujących wywołały zabiegi melioracyjne oraz likwidacja śródpolnych i śródleśnych zbiorników wodnych i terenów podmokłych. Intuicyjnie można się pokusić o stwierdzenie, że środowisko naturalne kaczek w ostatnich latach znacznie się skurczyło.

W minionym sezonie myśliwi strzelili w Polsce 96,5 tys. kaczek. A przecież wśród nas są jeszcze tacy, co pamiętają, jak w latach 60. ubiegłego wieku wysokość odstrzału sięgała setek tysięcy. Dlatego bardzo niepokojąca jest tendencja spadkowa, która dobitnie wskazuje, że każdego roku „ginie” nam gdzieś kilka tysięcy kaczek.

Dzisiaj nie możemy jeszcze powiedzieć, czy tegoroczny sezon będzie jeszcze gorszy, choć wiemy już, że nie będzie lepszy, bo bardzo suche wiosna i lato sprawiły, że bardzo duża liczba małych oczek wodnych pozbawiona została wody i można spodziewać się zdecydowanie słabszych lęgów. Możemy tylko pozazdrościć naszym północnoamerykańskim kolegom, którzy od połowy lat 50. minionego stulecia prowadzą szczegółowy monitoring środowiska ptaków wodno-błotnych i którzy od kilku lat donoszą o kolejnych rekordach liczebności kaczek.

Tymczasem w Ameryce
Ostatni raport monitoringu prowadzonego przez federalne biuro ochrony środowiska w Stanach Zjednoczonych oraz jego kanadyjski odpowiednik donosi o kolejnym rekordzie. Dane zebrane w corocznym badaniu liczebności ptaków wodnych i stanu ich środowiska naturalnego mówią o 7-procentowym wzroście liczebności kaczek w stosunku do poprzedniego roku i 43-procentowym wzroście powyżej długookresowej średniej, do nienotowanego wcześniej poziomu 48,6 miliona ptaków. Podobna dynamika wzrostu utrzymuje się na przestrzeni całej ostatniej dekady.

Wszystkie gatunki kaczek znacząco zwiększyły swoją liczebność od ostatniego roku, przy czym trzy gatunki osiągnęły historyczne maksima liczebności – cyranki 9,2 miliona, cyraneczki 3,4 miliona, a płaskonosy 5 milionów osobników. Najliczniejsze krzyżówki osiągnęły liczebność 10,6 miliona osobników, co stanowi 15-procentowy przyrost od ubiegłego roku.

– To najlepszy wynik w historii – stwierdził dr Frank Rohwer, dyrektor naukowy Delta Waterfowl, organizacji zrzeszającej miłośników polowania na ptactwo wodne i jednej z największych organizacji ochrony środowisk wodno-błotnych w Ameryce – od 1955 roku, kiedy zaczęliśmy prowadzić nasz monitoring. W 2011 roku zanotowaliśmy doskonałe warunki pogodowe, w tym drugą w historii liczbę zinwentaryzowanych oczek wodnych. W tym roku liczymy kaczki, które wykorzystały te niezwykłe warunki lęgowe – dodaje.

Skąd się biorą kaczki
Właśnie. Amerykanie nie koncentrują swojej uwagi wyłącznie na liczeniu kaczek. Prowadzony przez nich monitoring każdego roku rejestruje liczbę oczek wodnych, które stanowią naturalne środowisko lęgowe kaczek. Dlatego już dziś Amerykanie przewidują, że można się spodziewać nieco słabszych wyników w nadchodzącym roku. Pod względem opadów i stanu wód powierzchniowych rok 2012 oceniany jest jako średni lub nieznacznie poniżej średniej. Doskonale widać to po wynikach – w dobrym dla kaczek 2011 roku (do czego odwołuje się dr Rohwer) na terenach lęgowych zanotowano ponad 8 milionów zbiorników wodnych, o 1,5 miliona więcej w stosunku do roku poprzedzającego. Tymczasem w 2012 roku ich liczba spadła aż o 32 procent, do poziomu 5,5 miliona zbiorników.

Naukowcy są przekonani, że ze spadkiem tym bezpośrednio związana jest sytuacja rożeńców. Ze względu na zbyt małe opady wyschły najmniejsze zbiorniki, pozostały te większe. Ale dla tych kaczek szczególne znaczenie mają właśnie te, których w tym roku zabrakło. Zapewne dlatego rożeńce, których w tym roku naliczono milion mniej, nie zaakceptowały zbyt suchych dla nich warunków na preriach i zmuszone były lecieć znacznie dalej na północ, nie zatrzymując się na lęgi na terenach poddanych monitoringowi. W samej tylko Dakocie i Montanie liczba niewielkich zbiorników spadła niemal o połowę.

Wszystko wskazuje na to, że podobne zjawisko może zachodzić w Polsce. Z pewnością melioracje zrobiły swoje, a na nie nakładają się okresowe anomalie pogodowe związane z opadami deszczu. Jeśli okresy suszy przypadają na czas wiosennych i jesiennych migracji, to kaczki mogą nas zwyczajnie omijać. Wiosną polecą dalej na północ w poszukiwaniu bardziej korzystnych warunków lęgowych, a jesienią, nie znajdując odpowiednich miejsc na żer i wypoczynek, skierują się dalej na południe.

Ratujmy nasze kaczki
Jak temu zaradzić? Cóż, gdyby którykolwiek z miłośników polowania na kaczki wciąż tego nie zauważył, przypomnijmy, że trwa właśnie kolejna edycja akcji „Łowca Polskiego” – „Ożywić pola” – tym razem pod znakiem kaczki. Przypominam, że Fundacja Ochrony Głuszca jest partnerem tego programu. Na łamach wkładki FOG zachęcaliśmy już myśliwych do udziału w tej akcji. Jej idea jest prosta, choć – trzeba to przyznać – obliczona na przyszłość. Tak jak w minionych edycjach, tak samo w „Roku kaczki” chodzi o edukację dzieci i młodzieży, ale również między innymi właśnie o zakładanie i pielęgnację istniejących oczek wodnych.

Kto nie przystąpił jeszcze do akcji „Ożywić pola”, ma jeszcze czas. Zachęcamy! W sprawie kaczek także na innych polach jest wiele do zrobienia. Uważni Czytelnicy „Łowca Polskiego” zapewne pamiętają fakty przytoczone w lipcowym numerze na temat działań podejmowanych przez amerykańskich myśliwych na rzecz ochrony środowiska naturalnego. To wymarzone pole do popisu dla naszych kół łowieckich, które wzorem amerykańskich organizacji – jak Ducks Unlimited, największej na świecie organizacji łowieckiej zrzeszającej miłośników polowań na ptactwo wodne – mogą wziąć los naszych kaczek w swoje ręce.
Przypomnijmy, że w Stanach Zjednoczonych obowiązuje jeden z najsprawniejszych systemów finansowania kosztów ochrony przyrody – amerykański program znaczków federalnych służących za podstawowe źródło utrzymania krajowej sieci ostoi ptaków wodno-błotnych. Każdego roku myśliwi zobowiązani są do wykupu federalnego znaczka pocztowego, niezbędnego do uaktywnienia licencji łowieckiej uprawniającej do polowania na ptactwo wodne. Obecnie koszt tego znaczka wynosi 15 dolarów, co pozwala zebrać każdego roku niemal 25 milionów dolarów.

Przychody ze sprzedaży znaczków kierowane są na zakup i ochronę najcenniejszych przyrodniczo obszarów wodno-błotnych dla zachowania ich przed melioracją i zagospodarowaniem. Od początku istnienia program zgromadził ponad 750 milionów dolarów, które wykorzystane zostały na zakup ponad 2 milionów ha śródlądowych rozlewisk i mokradeł tworzących krajową sieć ostoi ptaków wodno-błotnych.
Ze składek swoich członków Ducks Unlimited dokonuje również samodzielnego wykupu obszarów wodno-błotnych. Według danych z 1 stycznia 2012 r. w prowadzonych przez tę organizację programach w Ameryce Północnej chronionych jest ponad 5 milionów ha. Szacuje się, że łączna powierzchnia terenów znajdujących się pod opieką tej organizacji na północnoamerykańskim kontynencie odpowiada łącznej powierzchni Polski, Czech i Słowacji.

Nie ma powodów, by – spoglądając za ocean – koła łowieckie, które dzierżawią i wykupują grunty na potrzeby poletek łowieckich, nie zainteresowały się również oczkami i zbiornikami wodnymi. Są to zwykle niewielkie śródpolne zagłębienia niemające dla gospodarki rolnej większej wartości. Stworzenie w łowisku sieci takich zbiorników z pewnością zapewni kaczkom doskonałe warunki lęgowe. W ten właśnie sposób kluczowe hasło naszych ojców – kto hoduje, ten poluje – można odnieść również do kaczek i do naszych współczesnych warunków.

Musimy wspólnie podjąć działania, które uratują nie tylko kaczki, ale całe ekosystemy wodno-błotne. Z punktu widzenia przyrodniczego są to szczególnie cenne i szczególne ważne obszary, wszak woda to życie! Widząc ogromną potrzebę propagowania takich właśnie działań, władze FOG podjęły decyzję o stworzeniu nowego programu, który pod hasłem „Ożywić błota”, będzie wspierał wykup i rewitalizację terenów podmokłych. Mamy nadzieję, że już pod koniec roku będziemy mogli zapoznać czytelników „Łowca Polskiego” z jego zasadami.

Aleksander Taras

    • ©Fundacja Ochrony Głuszca 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter