Niezwykłe spotkania

Informacje o anormalnym zachowaniu dzikiego zwierzęcia pozwalającego sobie na bliski kontakt z człowiekiem rozchodzą się bardzo szybko. 

Zainteresowanych tego rodzaju spotkaniem jest wielu i niejednokrotnie spore grupy ludzi wędrują w poszukiwaniu „tego” niezwykłego osobnika w nadziei na pamiątkową fotografię. Pamiętajmy jednak, że tego typu zdarzenia nie są zjawiskiem pożądanym i w normalnych warunkach nie powinny mieć miejsca.

Takie spotkanie może przytrafić się każdemu, kto znajdzie się na terenie zasięgu występowania którejkolwiek z populacji głuszca w Polsce, zwłaszcza w okresie godowym tych majestatycznych ptaków. Długo zastanawialiśmy się, czy gdziekolwiek pokazywać zdjęcia dokumentujące nasze spotkanie. Powód jest prosty: po pierwsze – głuszec to gatunek zagrożony wyginięciem (prawnie objęty całkowitą ochroną) i po drugie – dwuznaczność postawy ciała człowieka mogłaby sugerować próbę uderzenia lub co najmniej drażnienia ptaka.

W rzeczywistości wyciągnięta noga miała na celu zabezpieczenie miękkich części ciała przed ciosami masywnego dzioba. Głuszec koncentrował się na podeszwie buta i tam zadawał raz po raz silne ciosy. Spotkanie trwało bardzo krótko – nie chcąc niepotrzebnie niepokoić ptaka, oddaliliśmy się szybko.
Trzeba jednak pamiętać, że głuszec jest w Polsce gatunkiem chronionym i tego typu zdarzenia mogą i powinny być ścigane i karane. Nie tak dawno mieliśmy okazję być świadkami kroków podjętych przez fundację w sprawie zamieszczonego w internecie filmu pokazującego schwytanie tokującego głuszca przez nieznanych sprawców. Postępowanie zostało niestety umorzone wobec niemożliwości ustalenia sprawców – szkoda.

Zjawisko występowania głuszców wykazujących brak lęku przed człowiekiem jest powszechnie znane i szeroko opisane w literaturze ornitologicznej. Istnieje kilka przyczyn takiego zjawiska – zarówno genetycznych, jak i fizjologicznych. Osobniki takie występują najczęściej w populacjach o niskiej liczebności i małym zagęszczeniu, na terenach izolowanych na skutek fragmentacji i przekształcania lasów. W Polsce takich populacji jest niestety większość.

Z powodu niskiej liczby osobników populacje te narażone są na tzw. efekt chowu wsobnego, czyli krzyżowanie się miedzy sobą osobników blisko spokrewnionych. Prowadzi to często do powstawania mutacji, które w nieodpowiednich warunkach mogą manifestować się np. brakiem lęku przed człowiekiem czy drapieżnikami. Przez nieodpowiednie warunki rozumiemy tutaj chociażby brak możliwości kontaktu z innymi samcami czy możliwości zapłodnienia samicy… z powodu niskiej liczebności populacji. W ten sposób koło się zamyka.

Pobudzone koguty, szczególnie w okresie toków, na skutek bardzo dużego stężenia testosteronu we krwi (choćby wobec braku możliwości rozładowania napięcia seksualnego w walce z innymi kogutami) nie tylko nie uciekają, ale starają się wręcz zbliżyć do człowieka. Niejednokrotnie zachowują się agresywnie, atakując ludzi, zwierzęta i inne obiekty, np. pojazdy mechaniczne. Taki atypowy kogut aktywnie poszukuje kontaktu, opuszczając granice swojego tokowiska. Poszukiwania te często prowadzą go do kontaktu z ludźmi, z którymi spotyka się najczęściej na drogach lub szlakach turystycznych.

Dokładnie taka sytuacja miała miejsce w naszym wypadku. Bohater zdjęć był obserwowany w kilku miejscach masywu górskiego – atakował ludzi na szlakach i drogach. Na widok człowieka przelatywał kilkaset metrów w poszukiwaniu konfrontacji! Nie ma więc tu mowy o żadnym naruszeniu prawa, ingerencji w tokowisko czy wkroczeniu do strefy ochronnej. Jednak dla prawdziwych miłośników przyrody aspekt prawny jest sprawą marginalną. Najważniejsze jest własne sumienie, etyka, wiedza i wyczucie granic, których żaden przyrodnik nie powinien przekroczyć.

W wypadku atypowych głuszców świadomy kontakt człowieka (poparty wiedzą na temat ekologii i zachowań godowych tego gatunku) nie tylko nie wyrządza krzywdy takiemu osobnikowi, ale jest dla niego ze wszech miar korzystny. Pozwala głuszcowi obniżyć napięcie związane z kumulacją testosteronu i sprawia, że przynajmniej przez jakiś czas przestaje on atakować ludzi i inne zwierzęta. Tego typu pomoc lepiej jednak zostawić specjalistom.

Należy pamiętać, że przeżywalność takich osobników w naturalnych warunkach jest znikoma. A poza tym nie wiadomo, jaki jest wpływ takich osobników na funkcjonowanie całej populacji. Istnieje bowiem realne ryzyko dziedziczenia owych atypowych cech przez następne pokolenia, co może przyczynić się do szybszego wymierania gatunku.

Rafał Gawełda i Grzegorz Leśniewski

    • ©Fundacja Ochrony Głuszca 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter