Głuszce spod Krakowa

Człowiek to najpoważniejszy, a być może jedyny wróg kuraków leśnych na terenie Beskidu Wyspowego i Makowskiego oraz przyległych pogórzy. Tak mogłaby brzmieć podstawowa konkluzja po przeczytaniu opracowania w periodyku „Chrońmy przyrodę ojczystą”, przygotowanego przez Łukasza Kajtocha, Marcina Matyska i Piotra Skuchę.

Przywołany artykuł to bardzo interesujące podsumowanie wieloletnich badań na temat występowania kuraków leśnych na wspomnianym obszarze. Przez prawie 15 lat, od 1996 roku, autorzy opracowania, korzystający z obserwacji własnych, ale także raportów służb leśnych oraz informacji od myśliwych, skrzętnie notowali ślady obecności głuszca, cietrzewia i jarząbka na rozległym obszarze Karpat na południe od Krakowa, obejmującym łącznie około 2500 kilometrów kwadratowych.

Ślady cietrzewi i głuszców
Z tak ambitnie zakrojonej pracy badawczej rezultaty są jednak – warto to także podkreślić – tylko częściowo precyzyjne. W sytuacji, kiedy na znacznym obszarze, bo stanowiącym 13 proc. terenu polskich Karpat, szuka się (przykładowo) śladów – jak ostatecznie oszacowano w artykule – 10–12 osobników, to mamy do czynienia ze sporadycznymi obserwacjami, po kilka rocznie. Ile więc faktycznie było w ostatnich latach głuszców na omawianym terenie, tak naprawdę nie wiadomo, podobnie jak tylko hipotetyczny charakter ma postawiona teza, że głuszce zasiedlające Beskid Wyspowy są prawdopodobnie częścią populacji gorczańskiej, a korytarzem migracyjnym dla ptaków jest zapewne zalesiona dolina rzeki Kamienicy.

Podobna konstatacja powinna dotyczyć oceny zasiedlania Beskidu Wyspowego i Makowskiego oraz przyległych pogórzy przez populację cietrzewia. W okresie przeprowadzonych badań znaleziono ślady cietrzewi na wspomnianym obszarze w latach 2001–2002 (pojedynczy przypadek), kilkakrotnie w 2005 i w 2009 roku. Autorzy artykułu wspominają też o relacjach myśliwych o „efemerycznym” pojawianiu się cietrzewi w Beskidzie Wyspowym. Na tej bazie formułują tezę, że na badanym obszarze jest nie więcej niż 10 ptaków tego gatunku.

Z punktu widzenia myśliwego ciekawym wynikiem omawianych badań jest fakt, że podczas gdy znajdujące się pod ochroną cietrzewie i głuszce są w istocie na tym terenie zjawiskiem sporadycznym, to równocześnie łowny gatunek kuraka, czyli jarząbek, ma się na tym obszarze Karpat bardzo dobrze – podobnie jak w innych częściach kraju.

Jarząbki są – można powiedzieć – wszędzie. Autorzy artykułu doliczyli się ich na badanym obszarze łącznie od 1700 do 2300 osobników i to występujących zarówno w Beskidzie Wyspowym, jak i Makowskim, a także na Pogórzach Wiśnickim i nawet Wielickim, choć to przecież już coraz bardziej zurbanizowane obrzeża Krakowa, z silnie pofragmentowanymi i izolowanymi od siebie skupiskami lasów.

Dobry las, głupcze
Kto lub co zatem, jeśli nie działalność myśliwych i pozyskiwanie kuraków są prawdziwymi przyczynami regresu głównych kuraków leśnych, jeśli już w pierwszym zdaniu naszego tekstu zaznaczono, że „winien jest człowiek”? Parafrazując słynne swego czasu powiedzenie Billa Clintona: „gospodarka, głupcze”, jako odpowiedź na pytanie, co jest najważniejsze, należałoby napisać, że – ujmując rzecz metaforycznie – „dobry las, głupcze”.

Autorzy artykułu jednoznacznie zauważają na przykład, że „lokalizacja stanowisk głuszców wskazuje, że przetrwał on jedynie w miejscach najtrudniej dostępnych – na stromych, skalistych stokach”. Piszą też, że wrogiem głuszca, ale i innych kuraków, jest wprowadzanie odnowień jodłowo-bukowych, w miejsce zróżnicowanego wiekowo i przestrzennie boru z dominacją świerka w drzewostanie i borówki w runie. Dlatego postulują, aby odtwarzać las metodami wzorowanymi na sukcesji naturalnej.

Piszą wreszcie, że najwłaściwszym sposobem ochrony głuszca w Beskidzie Wyspowym byłoby „wyłączenie z dotychczasowej gospodarki leśnej oddziałów leśnych, w których stwierdzono istnienie ptaków oraz takich, gdzie może on potencjalnie występować”. Znamienna jest przy tym informacja w artykule, że działające na omawianym terenie Nadleśnictwo Limanowa ma przychylne nastawienie do działań na rzecz ochrony głuszca, ale działania w tym kierunku ogranicza leśnikom obowiązujący od 2006 roku plan urządzania, nieuwzględniający potrzeb głuszców.

Pasjonaci to za mało
Wynika z tego ważna konkluzja. Ani Fundacja Ochrony Głuszca, ani Komitet Ochrony Kuraków, ani inne organizacje społeczne nie będą w stanie sami zdziałać dostatecznie dużo, by efektywnie uratować zagrożone populacje. Potrzebne jest większe wsparcie ze strony władz państwowych i administracji Lasów Państwowych. Konieczne jest przewartościowanie dotychczasowej polityki, także w sferze tworzenia nowych terenów włączanych do sieci Natura 2000. Niezbędne jest wreszcie wypracowanie nowej, bardziej spójnej i jednoznacznej ochronnej polityki ratowania populacji kuraków leśnych i wszystkich zagrożonych gatunków. Jeśli tego nie zrobimy, to za kilka lat głuszec pozostanie tylko symbolem przyrody, która bezpowrotnie zginęła.

Bartosz Głębocki

Co zabija kuraki leśne?

Według opinii polskich badaczy tych populacji, główne przyczyny wymierania głuszców to:

  • intensywne melioracje,
  • wyrąb lasów w okolicach występowania głuszca,
  • postępujące rozdrobnienie zwartych kompleksów leśnych,
  • wprowadzanie podszytów i podsadzeń w obrębie tokowisk,
  • likwidacja śródleśnych bagienek, torfowisk, wrzosowisk i halizn,
  • wprowadzanie gatunków obcych (np. dąb czerwony),
  • wprowadzanie upraw monokulturowych,
  • penetracja ludzka, w tym turystyka,
  • kolizje ptaków z płotami i ogrodzeniami,
  • ?infrastruktura związana z rozwojem cywilizacji,
  • grodzenie mrowisk,
  • stosowanie środków chemicznych do zwalczania szkodników leśnych,
  • kłusownictwo,
  • rozwój infrastruktury narciarskiej,
  • presja ze strony drapieżników.

 

    • ©Fundacja Ochrony Głuszca 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter