Drapieżniki oraz dziki

W trakcie kolejnej edycji konkursu redukcji drapieżników Fundacja Ochrony Głuszca wprowadza poważne zmiany. 

shutterstock_125755997

Nadal premiujemy atrakcyjnymi nagrodami strzelanie lisów, kun oraz jenotów, ale będziemy też nagradzać tych myśliwych, którzy w pięciu rejonach Polski strzelają… najwięcej dzików.

Przeciętni ludzie, nawet jeśli wie­dzą, że dzik to zwierzę niebez­pieczne i należy go obchodzić z daleka – zgodnie ze słowami popu­larnego wierszyka „Kto zobaczy w lesie dzika…” – to na ogół wyobrażają sobie, że je on wyłącznie żołędzie i uprawiane przez rolników ziemniaki. Myśliwi oczywiście dobrze wiedzą, że dziki są wszystkożerne i nie gardzą także mię­sem, ale również w naszym łowieckim gronie rzadko uzmysławiamy sobie, że zbyt liczna dzicza populacja może być poważnym problemem i czynić szkody w stanach zwierzyny drobnej i ptaków.

Dzicze zagrożenie

Fundacja Ochrony Głuszca już od dawna spotyka się z informacjami, które są co najmniej niepokojące. W wielu łowiskach to właśnie dziki zaczynają wywierać poważną presję na inne gatunki. Zbyt liczna populacja ogranicza przyrost sarny i znacząco zmniejsza sukces lęgowy ptaków gniaz­dujących na ziemi. W Kampinoskim Parku Narodowym, gdzie przeprowa­dza się wiele interesujących badań, okazało się, że sukces lęgowy żurawi jest na poziomie zbliżonym do ZERA! Strażnicy w Kampinosie nie mają wąt­pliwości, skąd bierze się taka sytuacja. „Przy tej liczbie dzików w rezerwacie żurawie nie mają szans”. Szczegól­nie w latach suchych dziki odnajdują i niszczą wszystkie gniazda. Mimo że redukcja dzików przeprowadzana jest każdego roku, nie udaje się ograniczyć liczebności ich populacji. W 2015 roku odstrzelono na terenie parku ponad 1200 sztuk.

Podobnego zdania jest też jeden z największych w Polsce znawców metod wsiedlania kuraków, dr Andrzej Krzywiński z Parku Dzikich Zwierząt w Kadzidłowie, który wymyślił metodę reintrodukcji zagrożonych gatunków pod nazwą „Born to be free”. W roz­mowie dr Krzywiński mocno akcento­wał, że – jako ekolodzy – zapominamy o zagrożeniach, jakie powoduje zbyt liczna dzicza populacja, i to nie tylko dla ptaków gniazdujących na ziemi.

Dlaczego dziki są tak bardzo niebez­pieczne dla kuraków, także tych przy­gotowywanych do życia na wolności w Parku Dzikich Zwierząt w Kadzidło­wie? Według Andrzeja Krzywińskiego, łatwiej jest zwalczać zagrożenie dla hodowanych cietrzewi ze strony lisów niż dzików z prostej przyczyny. Lisy i inne drapieżniki są stworzeniami terytorialnymi. Jeśli miejsca, gdzie hodowane są kuraki, będą ogrodzone pastuchami elektrycznymi i ofladro­wane, a wokół umieszczone będą odstraszacze z zapachem wilków, to lisy będą się trzymały z daleka. Dla dzików, czujących pożywienie, nie będzie to żadna przeszkoda ani coś, co mogłoby je zniechęcić do zjedzenia jaj lub zaatakowania piskląt cietrzewia.

Im więcej, tym gorzej

Myśliwi, zwłaszcza ta ogromna większość z nas, która traktuje łowiecką pasję także jako ważny element ochrony przyrody i zagrożonych populacji zwierzęcych, powinni zdawać sobie z tego sprawę. Szczególnie w obec­nych czasach, kiedy populacja dzika lawinowo rośnie w wielu regionach kraju. Niemal w każdym kole łowiec­kim z roku na rok szacowanie liczby dzików przynosi jednoznaczny wynik. Pomimo zwiększania planu odstrzału jest ich coraz więcej.

Nie inaczej jest w okręgach, gdzie Fundacja Ochrony Głuszca prowadzi konkurs redukcji drapieżników. W tych łowiskach również obserwujemy wzrost liczebności dzików. Bardzo wymiernym i wiarygodnym wskaź­nikiem jest odstrzał. Przykładowo w okręgu jeleniogórskim w sezonie 2010/2011 odstrzelono 3500 sztuk dzików, a cztery lata później już ponad 4800.

W nowosądeckim okręgu skok był jeszcze wyraźniejszy – z 560 dzików w sezonie 2010/2011 do ponad 1100.

W typowo górskim okręgu bielskim ten trend jest także zauważalny.

– Dziesięć lat temu dziki strzelaliśmy głównie w łowiskach niżej położo­nych, w tych kołach, które biorą udział w konkursie FOG. Razem jakieś 100 dzików, teraz odstrzał jest na poziomie 1400 osobników – poinformował nas Wojciech Pierlak z tamtejszego zarządu okręgowego PZŁ.

Zapytaliśmy też laureata Złotego Głuszca 2014, Zenona Rzońcę z Ośrodka Hodowli Głuszców w Wiśle, jak postrzega dzicze zagrożenie dla kuraków.

– W górach populacja dzików nie jest aż tak liczna, ale widać niepoko­jący trend. Jeszcze nie obserwujemy negatywnego wpływu na liczebność kuraków – powiedział nam nadleśniczy z Wisły – natomiast np. już w Nad­leśnictwie Ruszów w Borach Dolno­śląskich, gdzie także realizowana jest reintrodukcja głuszca i gdzie wykłada się sztuczne gniazda, fotopułapka zarejestrowała dziki zjadające jajka. W naszej literaturze takie przypadki były odnotowane, np. jedną z przy­czyn wyginięcia głuszców na Pomorzu i w Puszczy Białowieskiej była właśnie nadmierna populacja dzików na tam­tych terenach.

Luneta za dziki

Obserwujemy niepokojące sygnały, których nie wolno nam nie brać pod uwagę w naszym działaniu na rzecz ochrony zagrożonych gatunków kuraków i wszystkich innych zwie­rząt, którym grozi zniknięcie z mapy Polski. Dlatego decyzją władz Fundacji Ochrony Głuszca – po to, by zwró­cić uwagę myśliwych na ten aspekt poważnego zagrożenia dla równowagi w przyrodzie – do kolejnej, piątej już edycji konkursu drapieżników, podsumowywującej sezon 2015/2016 dołączamy dodatkowy element. Chcemy, by dalej promując przede wszystkim strzelanie do drapieżni­ków, dać sygnał, że ważna i bardzo potrzebna jest także intensyfikacja redukcji dziczej populacji.

Jak to zrobimy? Otóż przy okazji uroczystych finałów w rejonach, gdzie realizujemy nasz konkurs, a więc w okręgach: bielskim, jeleniogórskim, nowosądeckim, olsztyńskim i piotr­kowskim, wręczymy także po jednej nagrodzie (najprawdopodobniej będzie to wysokiej klasy luneta) najlepszemu „dzikarzowi”.

To nowe spojrzenie na dziki i ich rolę w ekosystemach jest naszym zdaniem szczególnie ważne. Równocześnie odpowiada ono na faktyczne zmiany w naszych ekosystemach. Zachęcamy myśliwych z rejonów, w których prowa­dzimy akcję, do ograniczania liczebności dzików. Jeśli nie opanujemy sytuacji i dalej ich populacja będzie rosła, będzie to znacząco wpływać na inne gatunki. Jako ludzie kochający przyrodę, jako eko­lodzy dbający o równowagę w środowi­sku i bioróżnorodność oraz jako myśliwi nie powinniśmy do tego dopuścić.

Daniel Więzik
prezes zarządu Fundacji Ochrony Głuszca

fot. Rafał Łapiński, iStock, Shutterstock

    • ©Fundacja Ochrony Głuszca 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter