Cietrzewie pod gondolą

Podobne artykuły

W Górach Izerskich powstał nowoczesny obiekt wypoczynkowy. Dla miłośników sportów zimowych to wiadomość dobra, dla myśliwych i ekologów – fatalna. Straciliśmy bowiem trzecią co do wielkości populację cietrzewia w Polsce.

fot. wikiepdia.org

Kolej gondolowa, której budowa ruszyła w czerwcu 2007 roku, już działa. Zimą obsługuje narciarzy, w pozostałych miesiącach – turystów i amatorów kolarstwa górskiego. Działa też stacja narciarska w Świeradowie-Zdroju. Zrealizowano zaplanowaną trasę zjazdową po zboczach Stogu Izerskiego (1107 m n.p.m.). O skali przedsięwzięcia świadczy fakt przygotowania parkingu na 800 samochodów i ustawienia 68 masztów oświetleniowych. Inwestorem jest Kolej Gondolowa Świeradów-Zdrój Sp. z o.o., należąca do Sobiesław Zasada Group. Wszystko to wyglądałoby imponująco, gdyby nie okoliczności.

Obszar Gór Izerskich zamieszkuje – albo raczej zamieszkiwała – trzecia co do wielkości populacja cietrzewia w Polsce. Pomimo to starosta lwówecki wydał zezwolenie na realizację inwestycji, ale z nakazem prowadzenia prac poza okresem ochronnym cietrzewia oraz obowiązkiem monitorowania populacji tego wyjątkowo rzadkiego kuraka leśnego. Dodatkowo wprowadzono przepisy obligujące inwestora do uzyskania oceny oddziaływania jego projektu na środowisko.

Ekolodzy z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot od 2007 roku monitowali organy administracyjne w celu przeprowadzenia kontroli. Bez skutku. Sprawę skierowano do Prokuratury Rejonowej w Lwówku Śląskim, która wszczęła postępowanie w związku z prawdopodobieństwem popełnieniem przestępstwa przeciwko środowisku, oraz do wojewody dolnośląskiego i powiatowego inspektora nadzoru budowlanego.
3 sierpnia 2009 roku Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska we Wrocławiu potwierdziła istnienie poważnego zagrożenia przyrodniczego. Rozpoczęto starania o nałożenie na inwestora obowiązku podjęcia działań minimalizujących wpływ kolei i nartostrady na przyrodę. Dziś wiadomo, że ten wpływ okazał się katastrofalny.

Z ekspertyzy dokonanej dla RDOŚ wynika, że do 2008 roku w rejonie Stogu Izerskiego funkcjonowało do 6 tokowisk, na których stwierdzono 8 kogutów i 8–9 kur. Do tego czasu populacja świetnie się rozwijała. Kury regularnie gnieździły się na terenie, którego centrum zajęte jest przez trasę zjazdową. W konsekwencji uszkodzenia runa, podszytu i drzew na Stogu Izerskim cietrzew utracił biotop na powierzchni ok. 4,5 ha. To jedna z przyczyn opuszczenia przez niego obszarów lęgowych i części zimowiska.

Z czasem sytuacja tylko się pogorszyła. Z terenu zniknęły gatunki roślin charakterystycznych dla siedlisk cietrzewia. Biotop został utracony całkowicie: jako ostoja zimowa, miejsce gniazdowania oraz żerowisko. W 2009 roku cietrzew nie występował w znacznej części dotychczasowych zimowych ostoi. Od grudnia 2010 roku do połowy kwietnia 2011 roku cietrzew nie pojawiał się w bezpośrednim otoczeniu górnej stacji kolei gondolowej. Wiosną na Stogu Izerskim tokował już tylko jeden kogut.

Z ekspertyzy wynika także, że ptaki będą ginąć w wyniku kolizji z linami i przewodami instalowanymi na stoku oświetlonym sztucznym światłem. Szanse na przetrwanie cietrzewia w okolicach Stogu Izerskiego oceniono na 5 lat. Ponieważ jest to gatunek osiadły, zmiany, które nastąpiły, świadczą o wymieraniu populacji, a nie o migracji.

fot. pixabay

Co można teraz uczynić? Jednym z postulatów jest, by inwestor zasilił populację ptakami pochodzącymi z profesjonalnych hodowli. Niezbędny jest monitoring efektów wsiedlania poprzez stosowanie nadajników. Zakłada się introdukcję minimum 10 ptaków rocznie oraz redukcję drapieżników: lisa i jenota w liczbie nie mniejszej niż 20 sztuk w ciągu roku. Działania te powinny trwać nie krócej niż 5 lat. Należy je kontynuować do momentu odtworzenia populacji cietrzewia z 2008 roku. Ale nawet takie działania nie skłonią przecież cietrzewi, by zechciały powrócić na nartostradę i tokować wśród turystów.

Pojawiają się głosy, że żaden ptak, choćby najrzadszy, nie może być ważniejszy od człowieka. Burmistrz Kowar, Mirosław Górecki, jest przekonany, że ekolodzy przesadzają i dążą do zatrzymania rozwoju miasta. Podkreśla, że po niedawnym upadku fabryki dywanów w Kowarach otwarcie czynnej przez cały rok kolei gondolowej zmniejszy bezrobocie o ponad 20 proc.

Arkadiusz Dołęga z Dolnośląskiej Organizacji Turystycznej konflikty w relacjach inwestora z ekologami kwituje następująco: – Powinniśmy brać przykład z Czechów i Austriaków, którzy potrafili pogodzić ochronę przyrody z rozwojem narciarstwa. U nich regiony górskie żyją z turystyki.

To prawda, ale żaden z czeskich kompleksów nie jest położony w strefie ochrony ścisłej lub choćby tylko częściowej.

Andrzej Wierzbieniec

Więcej podobnych

Poprzedni artykułNagrody dla aktywnych
Następny artykułMazowsze chroni ptaki

Komentarze

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Reklamaspot_img

Popularne