Cietrzewie pod gondolą

W Górach Izerskich powstał nowoczesny obiekt wypoczynkowy. Dla miłośników sportów zimowych to wiadomość dobra, dla myśliwych i ekologów – fatalna. Straciliśmy bowiem trzecią co do wielkości populację cietrzewia w Polsce.

Kolej gondolowa, której budowa ruszyła w czerwcu 2007 roku, już działa. Zimą obsługuje narciarzy, w pozostałych miesiącach – turystów i amatorów kolarstwa górskiego. Działa też stacja narciarska w Świeradowie-Zdroju. Zrealizowano zaplanowaną trasę zjazdową po zboczach Stogu Izerskiego (1107 m n.p.m.). O skali przedsięwzięcia świadczy fakt przygotowania parkingu na 800 samochodów i ustawienia 68 masztów oświetleniowych. Inwestorem jest Kolej Gondolowa Świeradów-Zdrój Sp. z o.o., należąca do Sobiesław Zasada Group. Wszystko to wyglądałoby imponująco, gdyby nie okoliczności.

Obszar Gór Izerskich zamieszkuje – albo raczej zamieszkiwała – trzecia co do wielkości populacja cietrzewia w Polsce. Pomimo to starosta lwówecki wydał zezwolenie na realizację inwestycji, ale z nakazem prowadzenia prac poza okresem ochronnym cietrzewia oraz obowiązkiem monitorowania populacji tego wyjątkowo rzadkiego kuraka leśnego. Dodatkowo wprowadzono przepisy obligujące inwestora do uzyskania oceny oddziaływania jego projektu na środowisko.

Ekolodzy z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot od 2007 roku monitowali organy administracyjne w celu przeprowadzenia kontroli. Bez skutku. Sprawę skierowano do Prokuratury Rejonowej w Lwówku Śląskim, która wszczęła postępowanie w związku z prawdopodobieństwem popełnieniem przestępstwa przeciwko środowisku, oraz do wojewody dolnośląskiego i powiatowego inspektora nadzoru budowlanego.
3 sierpnia 2009 roku Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska we Wrocławiu potwierdziła istnienie poważnego zagrożenia przyrodniczego. Rozpoczęto starania o nałożenie na inwestora obowiązku podjęcia działań minimalizujących wpływ kolei i nartostrady na przyrodę. Dziś wiadomo, że ten wpływ okazał się katastrofalny.

Z ekspertyzy dokonanej dla RDOŚ wynika, że do 2008 roku w rejonie Stogu Izerskiego funkcjonowało do 6 tokowisk, na których stwierdzono 8 kogutów i 8–9 kur. Do tego czasu populacja świetnie się rozwijała. Kury regularnie gnieździły się na terenie, którego centrum zajęte jest przez trasę zjazdową. W konsekwencji uszkodzenia runa, podszytu i drzew na Stogu Izerskim cietrzew utracił biotop na powierzchni ok. 4,5 ha. To jedna z przyczyn opuszczenia przez niego obszarów lęgowych i części zimowiska.

W konsekwencji uszkodzenia runa, podszytu i drzew na Stogu Izerskim cietrzew utracił najcenniejszą zimową ostoję w Izerach

Z czasem sytuacja tylko się pogorszyła. Z terenu zniknęły gatunki roślin charakterystycznych dla siedlisk cietrzewia. Biotop został utracony całkowicie: jako ostoja zimowa, miejsce gniazdowania oraz żerowisko. W 2009 roku cietrzew nie występował w znacznej części dotychczasowych zimowych ostoi. Od grudnia 2010 roku do połowy kwietnia 2011 roku cietrzew nie pojawiał się w bezpośrednim otoczeniu górnej stacji kolei gondolowej. Wiosną na Stogu Izerskim tokował już tylko jeden kogut.

Z ekspertyzy wynika także, że ptaki będą ginąć w wyniku kolizji z linami i przewodami instalowanymi na stoku oświetlonym sztucznym światłem. Szanse na przetrwanie cietrzewia w okolicach Stogu Izerskiego oceniono na 5 lat. Ponieważ jest to gatunek osiadły, zmiany, które nastąpiły, świadczą o wymieraniu populacji, a nie o migracji.

Co można teraz uczynić? Jednym z postulatów jest, by inwestor zasilił populację ptakami pochodzącymi z profesjonalnych hodowli. Niezbędny jest monitoring efektów wsiedlania poprzez stosowanie nadajników. Zakłada się introdukcję minimum 10 ptaków rocznie oraz redukcję drapieżników: lisa i jenota w liczbie nie mniejszej niż 20 sztuk w ciągu roku. Działania te powinny trwać nie krócej niż 5 lat. Należy je kontynuować do momentu odtworzenia populacji cietrzewia z 2008 roku. Ale nawet takie działania nie skłonią przecież cietrzewi, by zechciały powrócić na nartostradę i tokować wśród turystów.

Pojawiają się głosy, że żaden ptak, choćby najrzadszy, nie może być ważniejszy od człowieka. Burmistrz Kowar, Mirosław Górecki, jest przekonany, że ekolodzy przesadzają i dążą do zatrzymania rozwoju miasta. Podkreśla, że po niedawnym upadku fabryki dywanów w Kowarach otwarcie czynnej przez cały rok kolei gondolowej zmniejszy bezrobocie o ponad 20 proc.

Arkadiusz Dołęga z Dolnośląskiej Organizacji Turystycznej konflikty w relacjach inwestora z ekologami kwituje następująco: – Powinniśmy brać przykład z Czechów i Austriaków, którzy potrafili pogodzić ochronę przyrody z rozwojem narciarstwa. U nich regiony górskie żyją z turystyki.

To prawda, ale żaden z czeskich kompleksów nie jest położony w strefie ochrony ścisłej lub choćby tylko częściowej.

Andrzej Wierzbieniec

    • ©Fundacja Ochrony Głuszca 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter