Sztucer za rudzielca

W zaledwie 8 kołach, które wytypowano w okręgu piotrkowskim do udziału w konkursie redukcji drapieżników Fundacji Ochrony Głuszca, w minionym sezonie myśliwi strzelili łącznie 531 lisów! 

Najlepszy lisiarz z tego regionu, Piotr Sadowski, miał na rozkładzie 60 sztuk. Za rok, mówiono podczas finału w Piotrkowie, będzie na pewno jeszcze lepiej.

Chronimy nie tylko głuszca, będącego symbolem naszej fundacji, ale także wszystkie inne zagrożone gatunki, ze szczególnym uwzględnieniem kuraków, również łownych, w przeszłości będących wizytówką i zna­kiem rozpoznawczym i polskiej przyrody, i polskich łowisk. To sformułowanie często powtarzali przedstawiciele Fundacji Ochrony Głuszca przy okazji premierowego finału kon­kursu redukcji drapieżników w okręgu piotrkowskim, który odbył się 28 kwietnia br. w siedzibie tamtejszego zarządu okręgowego PZŁ. W ten sposób, podkreślano, fundacja chce nie tylko pokazać, że prowadzi działania w szerokiej skali i w odniesieniu do wielu gatunków zwierzyny, ale również – działając przede wszystkim w środowisku łowieckim – będzie przyczyniać się swoimi działaniami ochronnymi do poprawy stanu polskich łowisk.

Chronimy kuropatwę

Dlatego, decyzją jeszcze z ubiegłego roku, o czym pisa­liśmy już zresztą na łamach wkładki FOG wielokrotnie, władze Fundacji Ochrony Głuszca zdecydowały, że w trze­ciej edycji konkursu redukcji drapieżników, obok rejonów, gdzie ochrona dotyczy przede wszystkim siedlisk cietrzewi i głuszców, znajdą się również rejony, w których strzelanie do drapieżników ma chronić m.in. kuropatwy, których stany w wielu miejscach Polski też wymagają wzmocnienia.

Początkowo miało być tych nowych rejonów kilka, tak aby zaktywizować kolejne nowe środowiska i okręgi PZŁ. Pisa­liśmy swego czasu m.in. o Łomżyńskiem, jako terenie, gdzie działania ochronne w zakresie ratowania kuropatw, w tym redukcje, już mają miejsce. Nie wszędzie jednak myśliwi chcieli stanąć w szranki z innymi okręgami i porównywać liczbę strzelonych lisów. Za rok wystartujemy na pewno, usłyszeli reprezentanci Fundacji Ochrony Głuszca w kilku miejscach. Bez wątpienia w czwartej edycji takich rejonów z kuropatwą z herbie w konkursie FOG przybędzie.

Od dawna na celowniki FOG było Piotrkowskie, gdzie liczebność kuropatw utrzymuje się na przyzwoitym pozio­mie, a tamtejsi myśliwi włączyli się natychmiast do naszej akcji, i to bez żadnych kompleksów. Jak mówił podczas finału konkursu w Piotrkowie Trybunalskim tamtejszy łowczy okręgowy Cezary Szadkowski, redukcja drapieżników to dla jego myśliwych rzecz z jednej strony naturalna, z dru­giej zaś dobrze rozumiana konieczność, bez której środowi­sko polne ulegnie nieodwracalnej degradacji. Potwierdzali to inni przedstawiciele władz okręgowych z prezesem ORŁ Leonem Ciecierskim na czele oraz obecny na spotkaniu komendant Państwowej Straży Łowieckiej w Łodzi Marek Starosta, który – jak mówił – w ten sposób chciał zaakcento­wać wspólne zadania i cele myśliwych i służb leśnych.

Jak redukować, to dobrze

Nawet z tą wiedzą i przy dobrej pracy zarządu okręgo­wego PZŁ, który promuje taką redukcję, podkreślali przed­stawiciele Fundacji Ochrony Głuszca, wyniki odstrzałów drapieżników w Piotrkowskiem robią wrażenie. Do startu w konkursie FOG za pierwszym razem zgłosił zaledwie 8 kół łowieckich, najmniej spośród pięciu regionów Polski, które objęła trzecia edycja akcji Fundacji Ochrony Głuszca. A mimo to liczba strzelonych lisów (i innych drapieżników), także w porównaniu z rezultatami osiągniętymi w innych miejscach, robi imponujące wrażenie.

Trudno nie zaakcentować, że te osiem kół strzeliło w poprzednim sezonie aż – uwaga – 531 lisów, co daje średnią na koło dobrze ponad sześćdziesiąt drapieżników. Najlepsze w konkursie koła strzelały dwa razy więcej – „Batalion” z Gał­kówka łącznie 128 lisów, a „Sokół” z Bełchatowa 119. Z tych kół wywodzili się także najlepsi nagrodzeni lisiarze. Polujący w „Sokole”, jako swoim kole macierzystym, Józef Kaczmarek, notabene przed laty wyśmienity kolarz szosowy i reprezentant Polski, strzelił tam 18 lisów i 2 jenoty, ale – to okazało się już podczas finału, dzięki kuluarowej rozmowie – należałoby dodać do tego kolejne lisy strzelone w obwodach innych kół, co łącznie dałoby mu wynik 39 lisów.

Absolutnie najlepszy lisiarz w całej trzeciej edycji kon­kursu redukcji drapieżników Fundacji Ochrony Głuszca, w skali wszystkich pięciu rejonów nim objętych, Piotr Sadowski z „Batalionu”, miał na rozkładzie w poprzednim sezonie 60 lisów. Odbierając nagrodę, żartował, że martwi się o wynik w kolejnym roku, bo w Gałkówku polują na dra­pieżniki ostro już od kilku lat i może ich w końcu zabraknąć. „Daj Boże”, odpowiadali żartobliwie przedstawiciele fun­dacji, ale raczej się na to nie zanosi. Jeszcze przez długi czas presja drapieżników będzie znacząca. I dla ratowania m.in. kuropatw trzeba będzie poświęcać polowaniu na nie czas, energię i kule.

Sztucer za wytrwałość

W Piotrkowie też – co było przypadkowym, ale zna­miennym nawiązaniem do żartu Piotra Sadowskiego – reprezentująca sponsora głównego trzeciej edycji konkursu redukcji drapieżników, czyli Polski Związek Hodowców i Producentów Zwierząt Futerkowych, Katarzyna Woź­niak, dyrektor biura Zarządu PZHiPZF, poinformowała też o dodatkowej inicjatywie sponsora w dziedzinie nagra­dzania najlepszych lisiarzy. Niezależnie od tego, że każdy lisiarz w kole najlepszy w poprzednim sezonie otrzymał już (bo kilka finałów już zostało rozstrzygniętych) bądź otrzyma jako nagrodę lornetkę obserwacyjną Titanium 8 × 56 ROH firmy Delta Optical, to równocześnie dla myśliwego, który w dwóch kolejnych sezonach wykazał się największym zaangażowaniem w akcję redukcji lisów i wytrwałością w tej dziedzinie, PZHiPZF (we współpracy ze Sklepem Myśliwskim Janusz Siwiaszczyk w Łodzi) ufundował sztucer marki Mosberg kaliber .243, a więc idealny do polowania na lisy.

Informacja ta, przekazana przez Katarzynę Woźniak, wywołała podczas finału w Piotrkowie Trybunalskim niemałe emocje wśród myśliwych, choć każdy na sali miał świadomość, że taki lub podobny sztucer do piotrkow­skich myśliwych trafić może ewentualnie dopiero za rok, po drugim udziale okręgu w konkursie. Na pewno zwiększy to atrakcyjność akcji FOG, mówiono na sali. Taka broń to przecież gratka dla każdego.

Od przedstawicieli fundacji niektórzy próbowali także od razu uzyskać nazwisko takiego myśliwego. Z podaniem zwycięzcy tej dodatkowej kategorii zmagań w konkursie Fun­dacji Ochrony Głuszca organizatorzy akcji chcą się jednak – jak ogłosili – wstrzymać do momentu wręczenia takiemu szczęśliwcowi specjalnego „bonu na sztucer”.

A w Piotrkowie równe emocje wywołała też – docelowo dotycząca już wszystkich myśliwych w Polsce – informacja reprezentantów Polskiego Związku Hodowców i Producen­tów Zwierząt Futerkowych o nowym programie PZHiPZF, a mianowicie projekcie skupowania od myśliwych strzelo­nych lisów i innych drapieżników. Myśliwi w ten sposób dostaną za swój wysiłek włożony w redukcję pieniądze, a sumy ze sprzedaży lisich skór na giełdach aukcyjnych na świecie zasilą dotacje, jakimi PZHiPZF zamierza wspierać akcje ochrony przyrody Fundacji Ochrony Głuszca i inne podobne projekty. Czapki z głów przed takimi inicjatywami.

Bartosz Głębocki

    • ©Fundacja Ochrony Głuszca 2013
    • projekt - Unia Interactive

    Facebook

    Twitter